niedziela, 9 lutego 2014

Tak jakoś sobie z życiem walczę...

Za dużo przelanych łez, za dużo cierpienia, za dużo zmartwień. Mówią: "Inni mają gorzej". Tak, współczuję. Tylko jak to odnieść do naszej osobistej tragedii? Nie da się. Te słowa nie niosą pocieszenia. Czasem tylko mogą nam podpowiedzieć, że jesteśmy egoistami w świecie pokrzywdzonych. Jak ciężko żyć, gdy stale, na każdym kroku ktoś stara się nam udowodnić, że nie ma sprawiedliwości, a my wiemy, ze zostaliśmy stworzeni po to, by ją odnaleźć... jak ciężko... jak trudno tak żyć... 

Zapytasz: Skąd się biorą dobrzy ludzie? Kiedy Bóg jest smutny, wtedy pada deszcz. Kropelki odbijają się od podłoża, a następnie przemieniają się w Anioły, które mają nieść otuchę. Są zrodzone z Łez Boga. Wyglądają jak ludzie, żyją jak ludzie, ale to Anioły. Nie ma złych ludzi... są pogubieni... może inaczej: są źli ludzie, ale do większości śmiało można odnieść powyższe stwierdzenie.