Dla mnie jedyne, na co nie potrzebuję dowodu, to istnienie Boga, bo to nie podlega dyskusji. Bóg istnieje, a nasi zmarli przodkowie opiekują się nami i kropka!
Dwa razy w życiu spotkało mnie coś niesamowitego... a może i więcej! Nie chcę tego zdradzać na forum publicznym, ale... TAK, cuda się zdarzają. I to codziennie. Cudem są narodziny, życie... nawet śmierć. Tylko człowiek ma tak dziwną konstrukcję, która zaburza wszelkie podstawy pojmowania tych, wydawałoby się, zwyczajnych rzeczy i uznawania ich za niesamowite zjawiska. Cuda nas otaczają- wszem i wobec! Gorzej z zaaprobowaniem tych faktów. Hyh :D
A co, jeśli to my tworzymy cuda tylko tym, że w nie wierzymy? Co, jeśli te niezwykłe rzeczy, które tak trudno pojąć, w rzeczywistości są... normą?
Ludzki umysł jest czymś wspaniałym, ale i opornym. Świat roi się od ateistów i sceptyków. Czy, dlatego że po prostu trudno jest "dać nam wiarę" czemuś, czego nie możemy wyjaśnić za pomocą nauki, cuda są wyłącznie ludzkim wymysłem... lub bądź, co bądź, jednak wielką, niezbadaną sprawą?