Ja nie wiem, czego tak naprawdę chcę. Jestem sceptyczna i to bardzo, dlatego, kiedy nie mogę mieć dowodu na... cokolwiek, to nie jestem w stanie w to uwierzyć. Nikt nie ma pewności, co do swojego przyszłego życia, bo czy ktoś jest na tyle zdolny by przewidzieć, co będzie się z nami działo za te parędziesiąt lat? No, tak... BÓG!!! Ale ja na razie nie miałam żadnego objawienia.
Kiedyś chciałam być aktorką i tak przez zakonnicę, panią architekt po adwokatkę i p. chirurg...
Taaaa... zrezygnowałam z bycia prawnikiem (co prawda tylko na kilka lat, ale...), ponieważ wszyscy zasiewali we mnie ziarno wątpliwości. Mogłabym ująć to tak: ja jestem lasem, a w tym lesie jest mnóstwo drzew o solidnych korzeniach. Nepotyzm, brak pewności siebie, itd., itp.
Chirurg- ja! Rozumiecie to?! Pragnęłam tego i to bardzo! Niestety, coś we mnie pękło i zdałam sobie sprawę z tego, jak wielkie byłoby to dla mnie wyzwanie, jak ogromna odpowiedzialność spoczywałaby na mych słabych barkach. Przysięga Hipokratesa... A co jeśli nie umiałabym jej dotrzymać?! A ja nienawidzę łamać danego słowa, tak więc zrezygnowałam i pożegnałam się z wizją bycia sławną p. neurochirurg.
Powróciłam do dawnego i tak malowniczego obrazu bycia p. mecenas :)
Cały czas się tego trzymam i nie zbaczam z prawidłowej ścieżki, ale to dość trudne w dzisiejszym świecie zapełnionym obłudą, pokusami, lenistwem i milionami innych odpowiedników zła.
Powiedziałam sobie, że tym razem nie dam się nikomu złamać! NIE!!!!!!!!!!! Trzy litery, tworzące słowo o dość jasnym przekazie... Tyle że to JA mogę "mnie" złamać za pomocą rozmaitych ewokacji, reminiscencji.
Chciałabym np. zbudować hotelik na jakiejś śródziemnomorskiej wysepce i cieszyć się życiem, a nie być uwikłaną w pracy kobietą.
Po prostu się pogubiłam i muszę odnaleźć moje JA. I to jeszcze zanim będzie za późno.
KTO WIE, MOŻE PÓJDĘ NA HOTELARSTWO? ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz