Jeszcze do niedawna myślałam, że to jedzenie jest moją największą miłością (oczywiście, słonie wciąż na pierwszym miejscu!) i godziłam ją ze swoją "książkomanią". Teraz prawdziwym uczuciem, przynajmniej większym, darzę literaturę...
W obliczu fantastycznej przygody, która pochłania mnie do reszty, nie jestem w stanie podjadać kruchych, maślanych ciasteczek i popijać pyszności kakao... NIE!
Bohaterowie tych DZIEŁ stają się naszymi nieodłącznymi druhami... czasem to my wcielamy się w te postacie, a niekiedy sprawujemy funkcję reżysera i tworzymy obsadę złożoną z naszych ulubionych aktorów/aktorek...
To jest cud czytania zespojony z ludzkim umysłem...
Człowiek i książka to połączenie idealne. Można by rzec BOSKA HARMONIA ;-)
I dlatego, choć tylko w połowie, jesteśmy demiurgami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz