Ludzie często twierdzą, że nie są instytucją charytatywną. Mylą się, bo w głębi serca każdy z nas jest. A przynajmniej odczuwa taką potrzebę ;) Jakoś ostatnio nic nie czuję- nawet nuuuudy. Nie mam na co narzekać. Francuski czeka- nauczyć się ośmiominutowej wypowiedzi w tym języku- pestka? Jasneee... Ostatnio mam nieodparte wrażenie, że będę beznadziejną aktorką. Chociaż przyznam szczerze, iż nadawałabym się do kabaretu. Na pewno by mi to odpowiadało. Można się śmiać do woli, a przede wszystkim zabawiać innych. To daje satysfakcję i radość. Nie zmienię od razu całego świata z pochmurnego na niezwykle słoneczny, ale warto próbować. Pustka, która dotychczas pożerała moje serce kawałek po kawałku, została całkowicie zaklejona nowymi marzeniami. Cudownie, czyż nie? Niestety, wena gdzieś odleciała, a jak na razie to nie sądzę, aby szybko wróciła. Taka jej natura. Raz jest, a raz jej nie ma.
Zauważyłam, że większość moich postów jest owiana aurą smutku. Niestety... Droga do odkrycia własnego "ja" jest niezwykle trudna i często wiąże się to z negatywnymi odczuciami. Życiowa prawda na dziś: nigdy nie będziesz szczęśliwym człowiekiem, jeśli ktoś będzie Cię do czegoś zmuszać, ale jeszcze gorzej jest, kiedy sam stajesz się swoim oprawcą.
Pochłaniam całe serie swoich ulubionych seriali... Czy to dobrze? Może lepiej by było, gdybym jednak zajęła się czymś bardziej pożytecznym? Np. jak czytanie lektury, czy ćwiczenie do tego konkursu- co mnie już dobija... niech przybędzie Buffy z osikowym kołkiem i przebije moje serce- proszę! Tak- jestem wampirem! Internetowym, leniwym wampirem... Cóż za odkrycie, prawda?
P.S. Miłych ferii życzę : )))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz