sobota, 12 lutego 2011
brak mej muse
Ostatnio wiele się dzieje. Życie na pełnych obrotach, zmęczona- tak, sen- mało. Wniosek- trzeba odpocząć! Miło było potrzymać w rękach gitarę, na której tak dawno nie grałam. Dźwięk, który wydawał ten instrument wprawił mnie w błogostan! Zdaję sobie sprawę z tego, iż nie jestem szczególnie uzdolniona, ja po prostu brzdąkam... ale czy to nie o to chodzi? O granie dla satysfakcji, radości? Nie obchodzi mnie to, co sobie inni pomyślą. Zatracam się we własnej muzyce, rzadziej gram cudze piosenki. Czy wychodzi mi to na dobre? Nie wiem. Jak na razie- brak natchnienia. Czekajcie z cierpliwością;)))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz